— Nie potrafię. Och, ucho! ucho!
— Ucho, ucho, łatwo to mówić...
Nie umiem wam powiedzieć, co zaszło; ale kobieta powtórzywszy kilka razy ucho, ucho głosem cichym i przyspieszonym, zaczęła wreszcie bełkotać przerywanymi głoskami u... cho... u... c h o..., a potem w następstwie tego u... cha... sam nie wiem, co jeszcze; wszystko razem w połączeniu z milczeniem, jakie zaległo potem, pozwoliło wnosić, iż swędzenie ucha uśmierzyło się w ten lub ów sposób, mniejsza o to, jak: co mi zrobiło szczerą przyjemność. No, a dopiero jej!
PAN: Kubusiu, połóż rękę na sumieniu i przysięgnij, że nie w tej kobiecie się zakochałeś.
KUBUŚ: Przysięgam.
PAN: Tym gorzej dla ciebie.
KUBUŚ: Gorzej lub lepiej. Myśli pan zapewne, iż kobiety, które są takiej przyrody co ona, chętnie użyczają ucha?
PAN: Myślę, iż tak jest napisane w górze.
KUBUŚ: Ja myślę, iż w dalszym ciągu napisane jest, że nie długo słuchają jednego i tego samego osobnika i bywają co nieco skłonne użyczać ucha postronnym.
PAN: Możebne.