— Może słyszał.
— A niechby słyszał.
— Nie będę mu śmiała jutro w oczy spojrzeć.
— A to czemu? Czy nie jesteś moją żoną, czy nie jestem twoim mężem? Czy mąż ma żonę, a żona męża na darmo?
— Och, och!
— Cóż takiego?
— Ucho!...
— Cóż, ucho?
— Gorzej niż kiedy.
— Śpij, to przejdzie.