PAN: Zgoda; ale twój katar?
KUBUŚ: Pochodzi z gorąca; lekarze zaś powiadają, iż najskuteczniej leczy się każdą rzecz jej przeciwieństwem.
PAN: Co jest prawdą zarówno w świecie moralnym jak fizycznym. Zauważyłem jedną rzecz, dosyć szczególną; mianowicie iż nie masz maksymy moralnej, z której by nie uczyniono aforyzmu lekarskiego, i na odwrót niewiele aforyzmów lekarskich, z których by nie uczyniono maksymy moralnej.
KUBUŚ: To bardzo proste.
Zsiadają z koni, wyciągają się na trawie. Kubuś powiada do pana: „Czy pan śpi, czy czuwa? Jeśli pan czuwa, ja śpię; jeśli pan śpi, ja czuwam”.
Pan rzecze: „Śpij, śpij”.
— Mogę tedy liczyć, że pan będzie czuwał? Tym razem bowiem moglibyśmy stracić oba konie.
Pan dobywa zegarek i tabakierkę; Kubuś zabiera się do spania; ale co chwileczkę budzi się i na wpół zrywając się nagle, bije w powietrzu obiema dłońmi o siebie. Pan powiada: „Co ciebie trapi za diabeł?”.
KUBUŚ: Muchy i komary. Rad bym, aby mi kto powiedział, na co są potrzebne na świecie te nieznośne bydlęta?
PAN: I ponieważ tego nie wiesz, sądzisz, że na nic? Natura nie uczyniła nic bezpożytecznego i zbędnego.