PAN: Wierzę; ale choćbym i nie wierzył, to by nie miało znaczenia.
KUBUŚ: Dlaczego?
PAN: Niebezpieczeństwo bowiem istnieje tylko dla tych, co mówią, a ja milczę.
KUBUŚ: A w przeczucia?
PAN: Śmieję się z nich, ale przyznaję, iż nieraz ze drżeniem. Zdarzają się przykłady tak bijące w oczy! Od tak wczesnej pory kołysano nas do snu tymi powiastkami! Jeśli sny sprawdziłyby ci się kilka razy i zdarzyłoby ci się śnić, że przyjaciel twój umarł, rankiem pospieszyłbyś co rychlej dowiedzieć się, co się z nim dzieje. Ale już najtrudniej jest obronić się przeczuciom, które nachodzą nas w chwili, gdy rzecz jakaś dzieje się z dala od nas, i mają charakter niejako symboliczny.
KUBUŚ: Jest pan niekiedy tak głęboki i wzniosły, że przestaję rozumieć. Nie mógłby mi pan rozjaśnić nieco tej rzeczy za pomocą przykładu?
PAN: Nic łatwiejszego. Pewna kobieta żyła na wsi z mężem, człowiekiem osiemdziesięcioletnim i cierpiącym na kamień. Mąż żegna się z żoną i jedzie do miasta poddać się operacji. W wilię operacji pisze do żony: „W chwili, gdy otrzymasz ten list, ja będę się znajdował pod nożem brata Kosmy”... Znasz owe pierścienie ślubne dające się rozłożyć na dwie części, na których wyryte jest imię męża i żony. Otóż kobieta ta miała podobny pierścień na palcu w chwili, gdy otwierała list męża. Nagle dwie połowy pierścienia rozłączają się; ta, która nosiła jej imię, zostaje na palcu; druga, z imieniem męża, pada strzaskana na list, który właśnie czytała... Powiedz mi, Kubusiu, czy myślisz, że istnieje głowa dość mocna, dusza dość nieugięta, iżby nie wstrząsnął nią mniej lub więcej w podobnych okolicznościach podobny wypadek? Toteż kobieta omal nie przypłaciła tego życiem. Stan jej trwał aż do dnia następnej poczty, przez którą mąż uwiadomił ją, iż przebył szczęśliwie operację, znajduje się poza niebezpieczeństwem i ma nadzieję uścisnąć ją przed końcem miesiąca.
KUBUŚ: I tak się stało?
PAN: Tak.
KUBUŚ: Zadałem to pytanie, ponieważ zauważyłem niejednokrotnie, iż los lubi chodzić krętymi drogami. Obwinia się go w pierwszej chwili, że skłamał, w następnej zaś pokazuje się, że mówił prawdę. Zatem pan mniema, iż u mnie zachodzi wypadek przeczucia symbolicznego; i pomimo woli przypuszcza pan, iż zagraża mi śmierć owego filozofa?