Ujgurka wciąż kręciła głową. Przy ostatnich słowach jeszcze wyraźniej posmutniała.
— Mój chłopcze, nie rań mi serca próżnymi obietnicami. Gdyby to u mojej pani był zwyczajny ludzki upór, spróbowałabym. I kto wie, może by się udało. Ale to rzecz nadludzka. Szamanowie74 najwyraźniej zakazali.
— Jakim prawem oni będą zakazywać! — zawołał gwałtownie Beppo.
— Oj, chłopcze, nie gadaj bezbożności. Szamanowie powiedzieli, że ten wykup sprzeciwia się woli wielkich duchów. Ty wiesz przecie, że woli wielkich duchów nie można się sprzeciwiać, to przynosi nieszczęście. Skończona rzecz, nie ma co gadać. — Odwróciła się i chciała zapuścić wojłokowe drzwi jurty.
Beppo skoczył za nią i przytrzymał za rękę.
— Niech przynajmniej Arguna odda te klejnoty, które jej zostawiłem!
— A jakże? Już odesłała.
— Komu? Gdzie?
— A no jej wysłaniec zaniósł do waszych namiotów. Nie mogła się ciebie doczekać, więc odesłała razem z odpowiedzią.
— I któż je odebrał?