Co dzień przybywali nowi goście. Najpóźniej stawiały się znakomitości.
— Czy jest już książę Batu — pytano nieustannie.
— Jeszcze nie, ale obiecał, że przyjedzie, tylko go patrzeć.
Tymczasem ściągali liczni bracia Batego. Przybycie każdego z potentatów budziło zainteresowanie. Ale naprawdę zawrzało, kiedy przybyła księżna Siurkukteni104. Powstał zgiełk, harmider i zamieszanie, ludzie lecieli hurmem na jej spotkanie, opowiadali sobie cuda o wspaniałości orszaku, witali jak nową królowę Sabę. Wszędzie mówiono:
— Na pewno wszystko pójdzie dobrze, kiedy jest mądra księżna. — I było to zdanie nie tylko prostaków, ale ministrów i wodzów.
Księżna Siurkukteni była piękną córką cheraickiego105 króla Ong-chana106 (legendarnego księdza Jana), o którą Temuczyn107 prowadził wojnę. Tułuj, najmłodszy syn Dżyngis-chana, spostrzegłszy w namiotach Ong-chana uroczą królewnę, wlewającą w złote czary kumys dla bohaterów, rozmiłował się bez pamięci i popchnął ojca do zuchwałej propozycji, którą niestety odrzucono. Lecz przyszedł czas, kiedy Dżyngis-chan i wzgardzony Tułuj zatryumfowali. Po zwycięstwie nad Ong-chanem dumna dziewica dostała się w ich ręce. Nie poszukiwali innej zemsty, najgorszą było przymusowe małżeństwo. Piękność i majestat królewny wkrótce rozbroiły zwycięzców.
Zaślubiny były smutne; oblubienicę wiedziono po zwaliskach rodzinnego państwa, po ziemi, na której zginął jej ojciec.
— Któż winien, jeśli nie ty sama? — mówił Tułuj. — Czemuż mnie wcześniej nie chciałaś? Dlaczego jesteś taka, że trzeba albo cię posiąść, albo świat zapalić?
Nie wiadomo, co młoda małżonka odpowiedziała w pierwszej chwili, w każdym razie, po wielu latach ukazała się uśmiechnięta, szczerze czy pozornie pogodzona ze swym losem. I choć na wyprawach wojennych zdobyta, panowała dobrocią, urokiem i rzadką mądrością. Dzięki tym cechom niezadługo stała się najbardziej ulubioną synową Dżyngis-chana. Później chan Ogotaj okazywał jej wyjątkowe poważanie, a po śmierci Tułuja wyprawił poselstwo do wdowy, prosząc o jej rękę dla syna Kujuka.
Gdyby księżnie chodziło jedynie o własne wyniesienie, zapewne poślubiłaby Kujuka, który najprawdopodobniej zapewniłby jej koronę cesarską. Ale już minęły czasy, gdy Siurkukteni myślała wyłącznie o sobie. Ze związku z Tułujem miała czterech synów i ze względu na nich odważyła się po raz drugi odmówić swej ręki mężczyźnie z rodu Dżyngis-chana.