— Więc u was nie męczą drugich, lecz siebie. Dlaczego?

— Żeby odpokutować za grzechy, swoje... czasem cudze...

— I to pomaga?

— Bardzo. Jeśli za życia dźwiga się jakiś krzyż, to Bóg po śmierci jest łaskawy.

— Trzeba przyznać, że to wielcy ludzie... Łatwiej męczyć drugich niż siebie. A powiedz mi, co on pije?

— Kumys.

— Jak to? Prawdziwy tatarski kumys?

— A jakiż może być inny? Pije kumys i nawet go bardzo chwali.

— Więc jaki to ksiądz?

— Prawdziwy chrześcijański kapłan.