— Musisz pójść do niej. Jednak boję się o ciebie... Bądź ostrożna. Jedz i pij mało albo nawet wymów się zupełnie. Jest to niewiasta pełna zdrady, nieraz już doświadczyłyśmy jej podstępności. Ale zachowuj się życzliwie, aby nie spostrzegła, że ją podejrzewasz, bo jeśli jest niewinna?...

Ludmiła już siedziała na koniu, a Elżbieta jeszcze jej przypominała:

— Pamiętaj, bądź ostrożna. Nic nie jedz, nic nie pij. Mam jakieś niedobre przeczucia...

— Bądź spokojna! Zastosuję się do twoich rad — krzyknęła Ludmiła, choć tak naprawdę tego popołudnia straciła spokój ducha. Puściła cugle i wolno ruszyła przed siebie.

Anielska rózga

Nazajutrz rano Elżbieta niecierpliwie czekała na Ludmiłę. Przez cały dzień była bardzo zajęta, nie mogła zlekceważyć swych obowiązków. Ale gdy tylko zapadł zmierzch, zdołała się wyrwać i pobiec do taboru Ajdara. Kiedy weszła do namiotu Ludmiły, spostrzegła, że przyjaciółka leży na sofie z twarzą rozognioną i zamglonymi oczami.

— Co ci, Ludko? Jesteś chora?

— Nie, nie jestem chora, tylko jakaś nieswoja. Nic mnie nie boli, sama nie wiem, co mi jest... Po co przyszłaś, moja droga? Ja bym się przecież do ciebie wybrała... No, a tak, jeszcze Kałga gotów cię ukarać za to, że przerwałaś robotę.

— Na dziś skończyłam. Już ciemno.

— Co ty mówisz? Ciemno? — Podniósłszy się nieco na łokciu, wsparła się na wałku i rozglądała dokoła. — Prawda, to już wieczór! A ja myślałam, że to mnie w oczach tak ciemno, bo dziś kilka razy, kiedy chciałam wstać, to w głowie mi się kręciło, jakoś dziwnie... Już wieczór? Musiałam cały dzień przedrzemać...