— I cóż? Poszedł?
— Pojechał z krucjatą i nie wrócił; dawno temu. Niektórzy gadają, że Saraceny go zabiły jako męczennika, inni znowu prawią, że śpiewając umarł przy Grobie Jezusa.
— A księżna Kinga156 żyje?
— Czemu ma nie żyć? Siedzi sobie w sądeckim klasztorze. Ludzie nawet gadają, że święta, bo tam cuda się dzieją.
— W klasztorze mówicie? A jej małżonek, książę Bolesław?
— A skąd wy przychodzicie, że o niczym nie wiecie? Książę Bolesław już od roku spoczywa w grobie.
— Mój Boże, jaka szkoda! — utyskiwały niewiasty. — A kto sprawuje teraz rządy w Krakowie?
— Któż ma sprawować? Książę Leszek157.
— Aha, Leszek. Jaki Leszek?
— Ten, co go Czarnym zowią. Jego książę Bolesław za syna przybrał.