— Owe cudne panie Bóg przyprowadził na rodzinną ziemię. Leżą tu, w kaplicy, pod wspólnym kamieniem. Syn kazał wyryć na nim napis, który był dla nich przepowiednią:

MIŁOWAŁY SIĘ W PANU, ALBOWIEM JE POŁĄCZYŁ JEDNĄ CIERNIOWĄ GAŁĄZKĄ

— Syn, powiadacie? — zdziwił się starzec. — Więc to złotowłose dzieciątko nie zginęło u pogan? Żyje jeszcze?

— Nie wiem — odpowiedział mnich. — Po śmierci matki i tej, która mu była jakoby drugą rodzicielką, został zupełnie sam. Wszystkie ziemie, wsie, zamki i bogactwa zapisał na własność lazaretu. Zarząd jego polecił nam, franciszkanom, a sam poszedł w świat. Jedni powiadają, że wstąpił do rycerzy świętego Łazarza, gdzie przebył hiobową chorobę i doczekał się godności wielkiego mistrza, inni mówią, że został posługaczem przy lazarecie w Zagościńcu.

— Czemu nie został tu, przy chorych? — dopytywał się podróżny.

— Mój dobrodzieju — odparł zakonnik — większa to ofiara pracować tam, gdzie jest się sługą, niż tam, gdzie jest się panem.

Nieznajomy zadumał się. W końcu pożegnał mnicha głębokim ukłonem i schodząc z zamkowej góry, rozmyślał: Bóg umie z tego samego kielicha wysączyć dla jednych gorycz, dla drugich radość, co komu potrzebne do zbawienia duszy. Minął kamienną figurkę świętego Hioba, który słał za nim swój miłosierny uśmiech.

Przypisy:

1. zbliżał się święty Michał — dzień świętego Michała przypada w Kościele katolickim 29 września. [przypis edytorski]

2. wasąg — prosty wóz konny o burtach wyplatanych z wikliny. [przypis edytorski]