Ona cała drżąca zwróciła się ku schodom.
On szedł za nią i mówił coraz głośniej:
— A więc idź do twego dobrrrodzieja, tarzaj mu się u nóg, obaczysz, na co się to przyda. Ale pomnij, że moją duszę będziesz miała na sumnieniu, bo ja sobie łeb tutaj rozbiję o te kamienie — abo popłynę do Indów984, niech mię tam pogany rozsieką.
Hedwiga, wchodząc na pierwszy stopień, obejrzała się i z rodzajem uniesienia rzekła:
— Nie wchodź za mną waszmość na beischlag, ja tego zakazuję. Nie chcesz waszmość, aby mi czyniono wiolencję985, to i sam jej nie czyń.
W tej chwili pani Flora obejrzała się na koniec i przystąpiła do nich ze zdumieniem.
— Cóż tedy? — zapytała.
— A cóż? Wracam doma — odparła Hedwiga. — Dawaj wacpani klucz, jeżeli łaska.
I wziąwszy klucz, chwiejnym krokiem wchodziła na schody.
Pani Flora rzekła co żywo do pachołka: