Usłyszał pierwsze dźwięki trąb i fletów, rozpływające się z wieży Świętej Katarzyny.
Ona uczuła jego drgnienie i pyta struchlała:
— Co się stało?
On odpowiada:
— Nic, nic...
Ale w oczach robi mu się ciemno. Te dźwięki prześliczne, ciągnione, srebrzyste brzmią łagodnie dla wszystkich uszu, a jemu wydają się trąbą sądną, co powtarza: „Już za późno! Za późno!...”
Jednak wrodzona dzielność szybko bierze górę. Junak powiada sobie po staremu:
„Jakoś to będzie!”
I z podwójnym zapałem rozgląda się po swojej drodze. Patrzy na ścianę domu.
Już minął gracje, których leciuchne wieńce, z bliska widziane, wiszą nad nim jakby grube powrósła1164.