Właśnie majster Johann go zachodził i, drzwi otworzywszy, z pięknym ukłonem przeprowadzał.
— Proszę waszą miłość na beischlag. Hej! Słyszysz tam, Hedwich? Przynaszaj315 nam tu kufle!
III. Na złotym ganku
Na tarasie, wzdłuż kraty, pomiędzy zielenią biegły dębowe ławy o rzezanych316 oparciach. W pośrodku wznosił się stół okrągły, raz na zawsze już wmurowany i wyrżnięty z tegoż samego szarego granitu, co i olbrzymie przedgankowe kule.
Gdy siedli, majster Johann obejrzał się po ziółkach, które dokoła pachniały z doniczek, urwał listek i, ssąc go w miękkich wargach, zaczął powoli mówić:
— Niewieleć ja wiem, ale i to jest coś. Owóż trzeba zacząć od tej biednej Dorotei. Moja żona była spod Przemyśla...
— A! To z moich stron — podchwycił pan Kazimierz. — Ale, cóż u Boga, na jakiż manier317 nasza przemyślanka tutaj się waszeci napatoczyła?
— Nie tu, jeno tam. Trza318 wiedzieć waszmości, że my, wielkie kupce gdańskie, mamy dużo konszachtów z Leopolem319, bo tamtędy droga na handel z Lewantem320. Ja teraz to tam tylko wyprawuję321 agenty322, ale za młodych lat nieraz, bywało, jadę sam. Tam właśnie wlazła mi Dorotea w oczy.
— A gładka była?
— A juści323, to już keine324 gadanie. A po co by ja ją wziął? Jam tu mógł dostać bogatej, ho, ho! I jak jeszcze! Ale dla mnie zawdy co schöne325, to kunsztem pachniało. Gładka była. To jedno też tylko miała. Ha no, była i dosyć dobra, acz — jak to zawdy wasze niewiasty — trocha za harda. Przy tym nie dała mi nijakiej konsolacji326. Ale była uczona; czytać, pisać ani się zająknęła, powiedam waszmości, moje standbuchy327 to tak trzymała jakoby rathauzowy328 secretarius329. Cóż, kiedy w domu Deserta Arabia330! Mnie to było ciężko, a już ona to dzień i noc lamentowała za kinderkiem331. Tak zeszło z jakie pięć lat. A właśnie umarł jej Vater332. Dużo to narobiło nam gomonu333. Dorotea nie wychodziła ze łzów, a jam był zły, bo miała dwie sióstr za mężami334, a te miłe szwagry chciały nas okpić. Fortunka po tym oćcu i tak mała na śmiech, a oni jeszcze chcą i to rozdrapać. Żona precz gadała: „Oj, żebym ja tam była, tobym nie dała ciebie skrzywdzić”. A jam widział, że jej się chce w swoje strony i że jej się chce jeszcze starą matkę obaczyć i w tym frasunku335 ją zrekonfortować336. A sam wonczas nie mogłem jachać. Ale właśnie tam jachał mój brat Michael. Możeś wasza miłość słyszał o Michaelu Schultzu337?