«Nuda, nuda, nuda»,
Krzyczy, kośćmi dzwoniąc, szkielet, drągiem
Wywijając nad głową, aż wreszcie
Z przerażeniem uciekną oboje.
Wtedy wielki Połykacz ludzkości
Sam zostaje. Jeszcze jeden koniak
Łyka duszkiem. Po czym kroczy dalej,
Elegancki od stóp aż do głowy,
Brylantyną lśniącej, znów przywdziawszy
Surdut czarny, wielce nienaganny.