pijesz więcej i wracasz do domu ostatecznie bez twarzy.
Budzisz się z poczuciem, że wieczór jest nadal otwarty,
i pragnieniem nowej imprezy, żeby go zamknąć. Na razie
jedni się bawią, inni bawią się myślą o własnym weselu,
zaś Janicki w absolutnym skupieniu bawi się nową koronką,
cząstką nie-siebie w zasięgu języka; i ma już kilka wersów.