Mop

Gdy po raz pierwszy usłyszałem o tym,

że ktoś wynalazł mopa, miałem dziewczynę i pracę.

Mop. Po co mi to było? I zaraz jak z plaskacza

— mopa wynalazł ktoś! Nie było czasu się przestraszyć.

Mop. Kręcąc głową jak pod natryskiem,

niekontent, dostałem znów, pod innym kątem.

Mop, istnieje ktoś — nie ja! — kto go pomyślał.

A jak pomyślał, zrobił. Mop. Nie było łatwo.

Ten facet — czy to facet? — kombinował jakoś tak,