Pan Barke, wzruszony snać10 tym, że się ktoś jego Mazurami zainteresował i zechciał zwiedzić, przyjął nas z otwartymi rękami i nie omieszkał udzielić wielu cennych wskazówek, którymi choć w krótkości z czytelnikami podzielić się muszę, aby dać wyobrażenie o podziale geograficznym kraju.
Mazury składają się z dziesięciu powiatów: 1) łecki z miastem Ełkiem (niem. Lyck); 2) margrabowski z miastem Olecko; 3) jańsborski (Johannisburg11); 4) lecki z miastem Lec12 (Lötzen); 5) szczycieński (Oertelsburg13); 6) ządzborski; 7) nidborski (Neidenburg14); 8) rastemborski (Rastenburg15); 9) węgoborski (Angerburg16) — ostatnie cztery z miastami tegoż nazwiska — i 10) ostródzki z miastem Ostródz17 (Osterode).
We wszystkich tych powiatach miasta i miasteczka oraz wszystkie władze są bezwarunkowo niemieckie, dzięki czemu takiż zewnętrzny pozór krajowi nadają, wsie jednak i cała ludność wiejska i robocza są znów polskie, i to zwartą masą; zaledwie dopiero w północnych powiatach: węgoborskim i rastemborskim, Niemcy są wszędzie w przewadze.
Miasto Ełk, położone nad pięknym, zgiętym w postaci ogromnego rogala jeziorem, położone na wzgórzu, posiada do 12 tysięcy ludności (w tym 7 tysięcy Polaków). Istnienie tego miasteczka sięga bardzo dawnych czasów, bo historyk Grunau18 przypuszcza, że w 1273 roku Ełk już istniał. Tędy to ongi musiały iść wyprawy z państwa rzymskiego po bursztyn do Bałtyku, bo znajdowano monety cesarza Aureliusza.
Powiat Łecki posiada ludności przeszło 50 tysięcy, w tym 80 procent polskiej.
Że Ełk miał od dawna ludność tylko polską, to nie ulega wątpliwości, bo ziemie dawniej pruskie, to jest przez plemię Prusów, pokrewne Litwinom, zamieszkałe (Prusowie już obecnie zupełnie wyginęli), kolonizowane były od północy przez Niemców, od południa zaś przez Mazurów, chętnie osiadających pod panowaniem Krzyżaków i przez tych ostatnich również chętnie przyjmowanych.
Kolonizacja ta, posuwająca się z dwóch stron, wypierała Prusów przewagą kultury. Prusowie, opierając się przyjęciu chrześcijaństwa, cofali się coraz na wschód, a częściowo zapewne i asymilowali się z napływającym żywiołem. Nie chcąc przyjąć zbiorowo nowej wiary, nie stworzyli ogniska oporu i powoli, nieświadomi prawie, zleli się z kolonizatorami. Dzisiaj próżno by kto szukał przedstawicieli tego narodu na jego starych siedzibach. Zniknął z powierzchni ziemi tak, jak giną obecnie szlachetne żubry w swoich odwiecznych puszczach litewskich. Tylko nazwa ich przyjęta została przez najeźdźców i jednoczy się dzisiaj z pojęciem „siły przed prawem” (Macht vor Recht).
III
Rozkosze kolarskie. — Jezioro Leśmiady. — Karczma mazurska. — Religia. — Jezioro Tatarskie.
Uprzejmy pan Barke, zanim nas wypuścił w dalszą drogę, chciał pokazać okolicę swojej „stolicy”. Tym łatwiej mu to przyszło, że od roku należy także do drużyny kolarskiej. Przed wieczorem więc dosiedliśmy swoich żelaznych rumaków i udaliśmy się w kierunku jeziora Leśmiadami zwanego.