Orzech Krakatuka miał tak twardą skorupę, że czterdziestofuntowa armata mogła po nim przejechać, nie rozbijając go. Ów „twardy orzech do zgryzienia” miał być w obecności księżniczki rozgryziony przez mężczyznę, który nigdy się nie golił i nie nosił butów, a jądro miało jej być podane przez niego z zamkniętymi oczami. Dopiero po wykonaniu siedmiu kroków w tył bez jednego potknięcia, wolno mu będzie otworzyć oczy.

Trzy dni i trzy noce bez przerwy pracował Krystian Eliasz Droselmajer razem z astronomem. Nadeszła sobota i król spożywał właśnie obiad, siedząc za stołem, kiedy nagle zegarmistrz, który miał być ścięty w niedzielę z samego rana, przybiegł wesoły i szczęśliwy i oznajmił królowi, że istnieje środek, który przywróci Pirlipacie utraconą urodę.

Uradowany król uściskał go mocno i obiecał pałasz diamentowy, cztery ordery i dwa odświętne tużurki.

— Zaraz po obiedzie — dodał uprzejmie — weźmiemy się do roboty. Postaraj się, kochany zegarmistrzu, żeby ten nie golony młody człowiek był tu pod ręką z orzechem Krakatuka; nie daj mu przedtem pić wina, żeby się nie potknął, robiąc jak rak siedem kroków w tył. Potem może pić sobie do woli!

Zegarmistrz zaniepokoił się bardzo przemową królewską i odrzekł, nie bez wahania i lęku, że wprawdzie sposób został znaleziony, ale orzecha Krakatuka i młodego człowieka, który ma go rozgryźć, trzeba dopiero szukać i że jest bardzo niepewne, czy orzech i Dziadka do Orzechów w ogóle uda się znaleźć. Król, pałając gniewem, jął wywijać berłem nad ukoronowaną głową i ryknął jak lew:

— A więc będziesz ścięty!

Na szczęście dla zegarmistrza, znajdującego się w tak wielkich opałach, król był w dobrym humorze, bo bardzo mu tego dnia smakowało jedzenie; przychylił więc łaskawie ucha do próśb królowej, która wzruszona wielce losem zegarmistrza wspaniałomyślnie wstawiła się za nim.

Zegarmistrz zdobył się więc na odwagę i tłumaczył królowi, że dał już odpowiedź na pytanie, w jaki sposób można wyleczyć księżniczkę, a tym samym uratował swe życie. Król nazwał to głupim wykrętem i zawracaniem głowy, ale po wypiciu kieliszka gorzkiej wódki wydał rozkaz, żeby zegarmistrz wraz z astronomem natychmiast ruszyli w drogę i nie ważyli się wrócić bez orzecha Krakatuka w kieszeni.

— Młodzieniec, który rozgryzie orzech — twierdziła królowa — znajdzie się na pewno, jeśli kilkakrotnie ukaże się ogłoszenie w pismach krajowych i zagranicznych...

Sędzia urwał i obiecał, że skończy opowiadanie następnego wieczoru.