— Precz, precz z tym wstrętnym Dziadkiem do Orzechów!

Marszałek dworu schwycił go za drobne ramiona i wyrzucił za drzwi. Król był oburzony na zegarmistrza i astronoma, że takiego potwora chcieli przeznaczyć mu na zięcia, i kazał im na zawsze opuścić stolicę.

Taki obrót rzeczy nie był przewidziany w przepowiedni. Astronom zaczął więc na nowo obserwować gwiazdy i wyczytał z nich, że syn tokarza lalek pomimo swego potwornego wyglądu zostanie księciem, a nawet królem. Dopiero wówczas jednak będzie mógł odzyskać swą postać, gdy zabije siedmiogłowego syna Mysibaby, Króla Myszy, i gdy pomimo jego brzydoty pokocha go pewna dama. I rzeczywiście tak się stało, gdyż podczas świąt Bożego Narodzenia widziano młodego Droselmajera w Norymberdze w sklepie jego ojca, wprawdzie w postaci Dziadka do Orzechów, jednak jako prawdziwego księcia.

Oto, moje dzieci, koniec bajki o twardym orzechu. Wiecie już teraz, dlaczego ludzie mówią tak często: „To był twardy orzech do zgryzienia” i dlaczego dziadki do orzechów bywają takie brzydkie.

Na tym sędzia zakończył swe opowiadanie. Klara była zdania, że księżniczka Pirlipata okazała się niedobrym i niewdzięcznym stworzeniem. A ojciec chrzestny orzekł, że jeżeli Dziadek do Orzechów jest dzielnym mężczyzną, nie będzie sobie robił z Królem Myszy wiele ceregieli i wkrótce zdoła odzyskać swą dawną, piękną postać.

Rozdział X: Wuj i siostrzeniec3

Jeżeli zdarzyło się kiedy któremuś z moich miłych Czytelników skaleczyć się szkłem, to sam wie najlepiej, jak to boli i jak przewlekłe jest gojenie. Tak było też i z Klarą: przez cały prawie tydzień musiała leżeć w łóżku, bo dostawała zawrotów głowy, kiedy tylko próbowała się podnieść.

Wreszcie jednak wyzdrowiała zupełnie i mogła jak dawniej wesoło biegać po pokojach. W oszklonej szafie było prześlicznie, bo stały tam nowe drzewa, kwiaty, domki i pięknie wystrojone lalki.

Przede wszystkim odnalazła Klara swojego Dziadka do Orzechów, który uśmiechał się do niej z drugiej półki zupełnie zdrowymi ząbkami. Gdy przyjaźnie oglądała swojego przyjaciela, przyszła jej nagle do głowy niepokojąca myśl, że wszystko to, co opowiadał ojciec chrzestny, jest właściwie historią Dziadka do Orzechów oraz jego porachunków z Mysibabą i jej synem. Dziadek do Orzechów jest na pewno młodym panem Droselmajerem, synem tokarza lalek, miłym, lecz, niestety, zaczarowanym przez Mysibabę siostrzeńcem ojca chrzestnego Droselmajera. Bo ani na chwilę, słuchając bajki, nie wątpiła Klara, że sędzia Droselmajer był właśnie owym zręcznym zegarmistrzem na dworze ojca Pirlipaty!

— Ale dlaczego, dlaczego wuj ci nie dopomógł? — skarżyła się Klara, bo coraz żywiej i wyraźniej kształtowało się w niej przekonanie, że bitwa, której była świadkiem, toczyła się o państwo i koronę Dziadka do Orzechów. Czyż wszystkie inne lalki nie byli to jego poddani i czyż nie sprawdziła się przepowiednia nadwornego astronoma, że Dziadek do Orzechów zostanie królem państwa lalek?