— To Król Myszy, na pewno Król Myszy! — zawołała Klara i przerażona wyskoczyła z łóżka. Naokoło panowała już cisza zupełna, ale wkrótce usłyszała cichutkie pukanie do drzwi i delikatny głosik:

— Niech pani spokojnie otworzy, przychodzę z dobrą nowiną!

Klara poznała głos młodego Droselmajera, zarzuciła prędko sukienkę i natychmiast otworzyła drzwi. Dziadunio stał za progiem, trzymając w prawej ręce zakrwawiony pałasz a w lewej woskową świeczkę.

Gdy spostrzegł Klarę, ukląkł na jedno kolano i odezwał się do niej:

— O, pani! Tobie jednej zawdzięczam, żeś pokrzepiła moją odwagę rycerską, a ramieniu memu dodała siły, bym mógł pokonać zuchwalca, który śmiał z ciebie szydzić. Chytry Król Myszy leży zmiażdżony i pławi się we własnej krwi. Zechciej, pani, przyjąć z rąk rycerza oddanego ci aż do śmierci ten dowód zwycięstwa i nie wzgardź tym darem.

To mówiąc, Dziadek do Orzechów zsunął zręcznie z ręki siedem nałożonych jak bransolety złotych koron Króla Myszy i podał je Klarze. Dziewczynka nie posiadała się z radości, a Dziadek do Orzechów powstał i ciągnął dalej:

— O, moja kochana panno Klaro! Teraz, kiedy pokonałem swojego wroga, pragnąłbym ci pokazać wiele cudownych rzeczy, gdybyś tylko zechciała pójść ze mną! O, uczyń to, uczyń, najdroższa panno Klaro!

Rozdział XII: Królestwo lalek

Sądzę, moje dzieci, że żadne z Was nie wahałoby się ani chwili i że wszystkie poszłybyście za poczciwym i zacnym Dziadkiem do Orzechów, który nigdy nie miał złych zamiarów. Klara uczyniła to tym chętniej, że liczyła na wdzięczność Dziadka do Orzechów i pewna była, że dotrzyma słowa i pokaże jej wiele cudownych rzeczy.

— Pójdę z panem chętnie — powiedziała — ale pod warunkiem, że to niedaleko i że nasza wycieczka nie będzie trwała zbyt długo, bo jeszcze nie zdążyłam się wyspać.