Z niepamiętnych dźwiga lat.

VI

A wędrowcy dziś w dolinie

Przez dwa okna krwią płonące

Widzą kształty rozdźwięczone

Fantastycznie kołujące —

I, jak rzeki wir szalonej,

Rój zgrzytliwych płynie ech —

Poprzez wrota — wykrzywiony

Bez uśmiechu w wieczny śmiech.