Comstock Bell zawahał się.

— Mogła wrócić się do Londynu, aby się z tobą zobaczyć — powiedział.

— W takim wypadku jest całkiem bezpieczna — rzekł Gold. — Na szczęście nie jesteśmy daleko. Możemy zawrócić z drogi przy najbliższej wiosce. Z tej strony Waltham Crossu prowadzi najbliższa droga do Southend.

Nie było trudno znaleźć drogę. Holownik stał nieco oddalony od brzegu i o tej porze nocy nie byłoby łatwo dostać przewoźnika, który by ich przewiózł do statku, lecz nieopodal Lauder czekał na nich.

Jego nowiny nie były pocieszające. Pani Comstock Bell dotąd jeszcze nie powróciła.

— Lecz jeśli pan pójdzie ze mną na statek, sir — rzekł — mam dla pana pewną wiadomość, która okaże się pomocna.

Popłynęli ku Seabreakerowi.

— Chodzi o tego Heldera — rzekł skiper. — Mam wrażenie, że on ma coś do czynienia ze zniknięciem pani.

Przeszli do małego saloniku, który nosił ślady ręki kobiecej, albowiem te dwa saloniki stanowiły mieszkanie pani Comstock Bell.

— Żeglując po rzece tam i z powrotem, jak to zwykle czynię — rzekł skiper — nie omieszkałem zauważyć wszystkich możliwych budowli, które są po obu brzegach. Trzy miesiące temu zauważyłem nową budę okrętową na brzegu Essex, między Tilbury73 a Barking74. Uważałem to za dziwne miejsce dla luksusowego okrętu.