— Prawie że nie odczuwam tego — odpowiedział — i wprawiłem się już do tego stopnia w pisaniu na maszynie, że prawdopodobnie nigdy już więcej nie wrócę do starego systemu ręcznego pisania listów.

— Czy zabierasz ze sobą maszynę do pisania? — spytał Gold.

— Owszem, kazałem sobie sporządzić specjalną maszynę podróżną — wyjaśnił — chociaż nigdy nie przypuszczałem, że będę musiał sam na niej pisać.

— Pani przypuszczalnie będzie panu mogła pomagać w pisaniu — rzekł Gold, uśmiechając się do dziewczyny.

— Na nieszczęście, albo raczej na szczęście dla niej — rzekł Comstock Bell — nie zna się na tym typie. Nie jest to typ uniwersalny.

Zrobiła się przerwa w rozmowie. Bell dał znak kelnerowi.

— Proszę mi przynieść blankiet telegraficzny — polecił.

W parę minut kelner wrócił z blankietem telegraficznym i podkładką do pisania.

— Czy mam napisać? — ofiarował się Gold.

— Nie, dam sobie sam radę — rzekł Bell z lekkim zarumienieniem.