— Ktoś tam na schodach czeka — rzekł nagle Helder.
Gold spojrzał przed siebie.
W cieniu stał młody człowiek.
Przyszedł widocznie dopiero co, gdyż usiłował przycisnąć dzwonek elektryczny, nie mogąc go w ciemności dojrzeć.
— Czy pan Comstock Bell? — zapytał.
Gold zaczął się spokojnie śmiać.
— Nie. Pana Comstocka Bella nie ma w ogóle w mieście.
— Czy pan jest jego przyjacielem? — spytał nieznajomy.
— Nie wiem, dlaczego... — zaczął Gold.
Młody człowiek okazał mu swoją wizytówkę.