— W tyle czy na przodzie? — spytał Gold.
— W tyle, panie — rzekł człowiek. — Pierwszy pokój w przejściu między schodami.
Gold wspiął się po schodach, biorąc dwa stopnie za jednym razem. Tamci szli za nim.
Doszedł do drzwi i spróbował je otworzyć. Były na klucz zamknięte. Zapukał. Nie było odpowiedzi. Zapukał ponownie. Usłyszeli trzeszczenie łóżka i stąpanie po podłodze. Zapukał po raz trzeci.
Gold szepnął coś dość głośno w języku, którego dwaj ludzie nie zrozumieli.
Czekał. Drzwi zostały otwarte kluczem i nieco się uchyliły.
Gold pchnął drzwi i wszedł. Był to jego człowiek — poznał go z opisu. Był pijany i widocznie spał powalony pijaństwem, gdy pukali.
— Kim panowie jesteście? — spytał.
— Niech ktoś zapali lampę — rozkazał detektyw.
Jeden z ludzi potarł zapałkę i znalazł cynową lampkę naftową, zdjął umbrę43 i zapalił knot.