— Aresztowany? — Helder aż podskoczył. — Kto go aresztował? Kiedy?

Twarz jego była śmiertelnie blada, ręce na przemian zaciskał i rozcapierzał ze zdenerwowania.

— Jeżeli się wyda — rzekł — jesteśmy zgubieni, a o ile tego Golda znam, ten zmusi go do tego. Gdzież on jest?

— Iwan? Nie wiem. Czy ja jestem do tego, żeby obchodzić wszystkie biura policyjne? To nie moja rzecz. Jutro będziemy wszystko wiedzieć.

— Czemu nie daliście mi ani słowem znać o tym? — spytał Helder, zaklął przy tym z cicha. — Jeżeli Iwan zachowa milczenie, może nam się na pewno udać. Policja jest na poły przekonana, że to sprawa Comstocka Bella. Szukają go po całej Europie i jak długo nie znajdą go, dadzą nam spokój.

— A jeżeli wróci? — zapytał Brown.

— Ja mam wrażenie, że nie wróci — odparł drugi z lekkim uśmiechem. — Mam podejrzenie i jutro będę miał zupełną pewność. Już cały Londyn, przynajmniej ta jego część, o której warto mówić, wierzy, że Comstock Bell jest wmieszany w fałszerstwa.

— Co Londynowi wiadomo o fałszerstwach?

Helder spojrzał na niego zdumiony.

— Jak to? Nic nie wiecie? Nie czytacie gazet, oczywiście, inaczej wiedzielibyście. Rząd amerykański ofiarował...