Tu zatrzymał się. Nie było zbyt mądrze opowiadać temu człowiekowi, że ofiarowano milion dolarów za wykrycie przywódców tajnych fabryk dolarów.

— Co ofiarował? — spytał znów Brown.

— Ofiarował wielką nagrodę — powiedział Helder. Przecież ten człowiek musi się bez niego też o tym dowiedzieć. — Komukolwiek, z wyjątkiem tych, co biorą czynny udział w fałszerstwach. — Podkreślił to ostatnie zdanie. — To znaczy, że my jesteśmy wykluczeni.

Tiger Brown podszedł do kredensu, wydobył swoją flaszkę i niemal automatycznie napełnił szklankę. Helder obserwował go z zainteresowaniem. Brown stanowił zagadkę. Stanowił też niebezpieczeństwo i Helder nie zamierzał wyrzekać się swej osobistej wolności i tracić wszystkiego, co z takim nakładem pracy i przebiegłości dotąd zdobył, dla tego swojego nieokrzesanego kompana.

— Co pan zrobi z Maple’em? — zapytał Brown.

— W tym celu właśnie tu przyszedłem — odparł Helder — ażeby z wami o nim pomówić.

Zaczął się przechadzać niecierpliwie po pokoiku, mając ręce w tył założone.

— Pójdziemy do niego teraz. — Przystanął i zaczął nadsłuchiwać. — Co to było? — spytał.

— Nic nie słyszałem — odparł drugi z irytacją — ludzie odchodzą, więc jest trochę ruchu.

Helder podszedł cichym krokiem ku drzwiom prowadzącym ku schodom zewnętrznym i nasłuchiwał.