Helder ukrył ręką uśmiech tłoczący mu się na usta.
— Jest ona zaopatrzona — zauważył. — Mówiłem to już panu dawniej.
— Ale w jaki sposób? — zapytał tamten. — Ona nie jest zdolna do przyjmowania pieniędzy od niewiadomych osób.
— Jest zaopatrzona — powtórzył Helder.
Człowiek nazywany „Clinker” podniósł rękę, czyniąc w ten sposób znak przestrogi i nakazując zebranym milczenie.
Poczęli nadsłuchiwać.
— Ktoś tam nadjeżdża drogą — rzekł. — Zejdę na dół, aby zobaczyć, kto to taki.
Otworzył drzwi i zamknął je za sobą. Usłyszeli otwieranie ciężkich drzwi z dołu. Nastąpiła przerwa, po czym drzwi znów się zatrzasnęły. W chwilę potem Clinker wrócił z telegramem w ręku.
— Był chłopiec z telegrafu — powiedział. — To dla pana.
Wręczył go Brownowi, który rozdarł telegram i przeczytał.