Helder wstał i wyglądnął przez okno.
— Czy moglibyście panowie zrobić mi grzeczność? — zapytał.
— Jeśli tylko jest w naszej mocy — odparł reporter z uśmiechem. — Możemy wiele uczynić.
— Parę tygodni temu — zaczął Helder z wolna — aresztowano pewnego Rosjanina jako podejrzanego o jakieś przestępstwo.
— Przypominam sobie — rzekł Jackson — skazano go na trzy miesiące więzienia z wydaleniem z granic państwa jako karą dodatkową.
— Tak — potwierdził Helder ze spokojem. — Otóż gdybym mógł pomówić z tym człowiekiem, mógłbym może rozwiązać zagadkę zniknięcia pani Comstock Bell. Czy mogliby panowie uzyskać zezwolenie ministerstwa spraw wewnętrznych?
Jackson ściągnął wargi, wyrażając tym wątpliwość.
— Nie jestem pewny, czy to się da zrobić — rzekł. — W każdym razie spróbuję. Skoro szef przyjdzie, pomówię z nim.
W parę chwil potem Helder poszedł. Wrócił do mieszkania na Curzon Street. Dowiedział się telefonicznie, że Golda nie było w mieście.
— Tym lepiej — powiedział Helder do siebie — sądzę, że jeśli pozostawią mnie sobie samemu, dam sobie radę ze wszystkim.