— Nie, sam wziąłem je z maszyny i wysłałem je.
— Czy nikt nie mógł mieć ich w rękach?
— Nie, niemożliwe.
— Nikt ich nie tknął? — nalegał Helder.
Tiger Brown zawahał się.
— Chyba — odpowiedział — Maple. Pan pamięta, że Maple chciał widzieć je po wydrukowaniu, aby zrobić jakąś próbę płynu czy coś podobnego.
— Już wiem — rzekł Helder w skupieniu. — Więc on miał parę sztuk u siebie. Czy był z nimi sam w pokoju?
— Tak, zostawiliśmy go samego, aby dokonał próby.
— Potem je przeliczono?
— Tak, ja sam odebrałem je z powrotem i przeliczyłem. Były to pierwsze noty, któreśmy puścili w obieg, gdyż, skoro Maple uznał je za dobre, można je było puścić.