Miał śmieszne imię „Katinka”.
Po namyśle Dick odezwał się:
— Chodźmy gdzieś dalej. Gdy się bawimy w pobliżu okien, to zawsze ktoś się przez nie wychyli i powie: „Nie wolno”.
Dziewczynka spuściła kota na ziemię, wstała i rzekła:
— Nie wolno mi chodzić po trawie.
— Szkoda!...
— Ale pójdę z wami.
— No, to chodź!
Pobiegliśmy wszyscy w stronę furtki, usadowiliśmy się na trawie i księżniczka usiadła pośrodku. Zapytała nas, czy lubimy „dragées27” (wuj Alberta-z-przeciwka powiedział mi, jak się to słowo pisze).
— Nie wiemy, jak to smakuje.