Guwernantka zaperzyła się i krzyczała na cały głos:
— Niech Jej Wysokość wraca do domu!
— Nie chcę! — tupała nóżkami księżniczka.
— Marianno, zanieś Jej Wysokość do domu.
I Marianna wzięła dziewczynkę, która posyłała nam całusy i nie przestawała wołać: Zwyczajne dzieci! Jakże się cieszę! Zwyczajne dzieci!
Pani, która została, rzekła do nas:
— Wynoście się w tej chwili, bo poślę po policję.
Więc poszliśmy. H. O. i Ala pokazywali język tej guwernantce, a Dora powiedziała.
— To była prawdziwy księżniczka i pomyśleć, że tutaj mieszka.
— Nawet księżniczki muszą gdzieś mieszkać — odpowiedział Dick.