— Nasza mama umarła i niech już pani idzie sobie!
A ona spojrzała na mnie zupełnie inaczej niż poprzednio.
— Jest mi bardzo przykro. Przepraszam was. Siostrzyczka twoja chciała jak najlepiej... Przepraszam was. — I wyciągnęła rękę.
Naturalnie, że po tym wszystkim nie mogłem jej proponować kupna wina. W każdym bądź razie była to niezła osoba. Opowiedziałem to Ali. Było nam jednak bardzo smutno. Gdy wróciłem do jadalni, pomyślałem, jak się od śmierci mamy wszystko zmieniło — i ojciec, i my, i całe życie.
X. Szlachetność Oswalda
Dopiero na końcu tego rozdziału będzie mowa o szlachetności Oswalda. Posłuchajcie od początku. Zaczęło się, jak wszystko w tym czasie, od poszukiwania skarbu.
Z chwilą, gdy przyrzekliśmy ojcu nie przystępować do żadnego interesu, nie poradziwszy się go wprzódy42, przestaliśmy w ogóle myśleć o interesach.
Mieliśmy wprawdzie mnóstwo wspaniałych projektów, ale brak pieniędzy stawał nam na przeszkodzie.
H. O. chciał założyć plantacje ryżu, kakao i cukru... ale wykonanie tego pomysłu było zbyt kosztowne. Z tych samych powodów nie mogliśmy urzeczywistnić doskonałego projektu Ali: mieliśmy ubrać Rexa w suknie lalki i chodzić z nim i z organkami po podwórzach. Ale Dick przeczytał (także w ogłoszeniach), że organy kościelne kosztują siedem tysięcy szylingów.
Bawiliśmy się w „bal” dla lalek. To jest ulubiona zabawa dziewczynek, zgodziliśmy się na nią pod warunkiem, że my, chłopcy, nie będziemy zmywać naczyń.