— A co to za przedstawienia?
— Nasze.
— Czy jesteście oczekiwani?
— Nie, ale to nic nie szkodzi.
— Coście za jedni? Akrobaci, linoskoczki, śpiewacy, tancerze?
— Nie — rzekła Ala z godnością — jestem Zaida, tajemnicza wróżka Złotego Wschodu, reszta też jest tajemnicza, ale nie wymyśliliśmy dotąd imion.
— Powiedzcie, kim jesteście naprawdę? — zapytał pan.
— Tajemnica — odparł Oswald „tym” głębokim głosem.
— Tak, to jest tajemnica, ale zdaje mi się, że możemy ją panu powierzyć. Jesteśmy Bastablowie i przyjechaliśmy na kilka tygodni do Lymchurch. Chcielibyśmy zebrać trochę pieniędzy dla pewnej zubożałej osoby. Nauczyliśmy się też przepowiadać przyszłość. Jak się panu zdaje, czy pozwolą nam wróżyć na zabawie? Ludzie są często głupi na zabawach, prawda?
— Prawda! — zawołał pan.