— Czy sądzisz — odpowiedziała Dora, doprowadzając pokój do jakiego takiego ładu — że sześć listów pochodzących od rodziny Bastablów nie będzie wyglądało trochę... trochę...
— Trochę głupio — dokończyła Ala. — Przecież możemy wysłać listy, każdy pod innym nazwiskiem.
— Możemy nawet napisać po kilka listów — rzekł Dick.
— I wysłać je z rozmaitych dzielnic Londynu — dodał Oswald.
— Ja napiszę wiersz, i to taki, jakiego dotąd nigdy nie napisałem! — zawołał Noel.
— Musimy też mieć różne gatunki papieru — uzupełnił Oswald — chodźmy więc na miasto po zakupy.
Poszliśmy, ale dostaliśmy tylko piętnaście gatunków arkuszy i kopert, chociaż byliśmy we wszystkich sklepach.
Gdy w pierwszym sklepie zażądaliśmy po arkuszu i kopercie we wszystkich formatach i kolorach, jakie są, sprzedająca spojrzała na nas spoza niebieskich okularów i zapytała:
— A na co?
H. O. pośpieszył z odpowiedzią: