I Oswald rzekł z wielką powagą:
— Nieraz już miałem sposobność przekonać się, i wy także, iż nie umiemy wielu rzeczy; może byśmy utworzyli związek poszukiwaczy wiedzy?
Zaległo milczenie. Nikt nie sprzeciwił się projektowi Oswalda, ale też nikt nie wyraził zachwytu.
— Moglibyśmy — ciągnął Oswald — czytać mądre księgi, zbierać pożyteczne wiadomości, a następnie pouczać się wzajemnie.
— Tylko bez pouczania! — zawołał H. O. — Znam te wasze pouczania! Ja nie chcę, ażeby Oswald i Dick, pod pretekstem jakiegoś tam pouczania, nudzili mnie i rządzili mną!
— A może związek poszukiwaczy rozumu? — zapytał Dick.
— Tego przy najlepszych chęciach i najdokładniejszych poszukiwaniach nie znajdziesz — odrzekł powątpiewająco Oswald. — Alu, kolej na ciebie.
— Ja proponuję związek wesołych kawalerów.
— Z tobą i z Dorą?! — zdziwił się Dick.
— I z Noelem! — dodał H. O. — Poeci nie są prawdziwymi chłopcami.