— Proszę cię, Dicku, nie baw się z nami w ślepą babkę, zdradź nam swe zamiary — powiedziała Ala.

— Dziwię się, że się nie domyślacie, bo ja od razu...

— Nie sztuka domyślić się własnych zamiarów — zauważył Oswald — mów, bracie!

— A więc postaram się o kosz. Zrobię mnóstwo paczek pustych w środku i poślę temu panu. Załączę spis rzeczy, począwszy od indyka, a gdy Jakub Jonson rozpakuje wszystko, wewnątrz nie znajdzie nic!

— Ale musi być coś w tych paczkach, gdyż inaczej będą za lekkie — odezwał się H. O.

— W tych paczkach będzie coś, ale nie to, czego spodziewać się będzie ten pan — zaśmiał się gorzko pokrzywdzony Dick. — Zaczekajcie, zaraz przyniosę kosz.

Poszedł do piwnicy i przyniósł kosz oraz cztery butelki. Napełniliśmy butelki wodą z czarnym, czerwonym i niebieskim atramentem i żółtą farbą.

Potem sporządziliśmy spis rzeczy:

Jedna butelka wina czerwonego.

Jedna butelka wina reńskiego.