W ten sposób zaczynają rozmowę bandyci i złodzieje. Nasz nieznajomy był zbyt stary na podobny zawód.
Zamknąłem drzwi, a on zaczął mówić:
— Niewiele mam do powiedzenia. Zapytuję, czy wyście to przysłali?
Wyjął z kieszeni ćwiartkę papieru — był to nasz „spis”. Spojrzeliśmy na siebie ze zdumieniem.
— Czy wyście to przysłali? — powtórzył staruszek.
Wtedy Dick wzruszył ramionami i powiedział:
— Tak.
Oswald zapytał:
— Skąd pan to wie? Kto pan jest?
Staruszek zbladł, wyjął z kieszeni drugi kawał papieru. Była to szara tektura, w którą zapakowaliśmy „masło”. Nie zauważyliśmy podczas pakowania, że na papierze było nazwisko i adres Dicka (w tę tekturę był zapakowany statek, prezent gwiazdkowy Dicka od wujka).