I przysłał ten tu wstrętny upominek.
Nikt by szlachetny nie zmartwił portiera,
Który na stacji drzwi wszystkim otwiera.
Poemat Noela był nieskończenie długi i bezsensowny. A jednak... (zauważyłem nieraz, że autor stawia trzy kropki, wtedy kiedy myśli swojej nie chce wypowiedzieć do końca).
Podczas podwieczorku przyszła nasza pokojowa Janka i rzekła:
— W przedpokoju jest jakiś staruszek, który zapytuje o pana Dicka.
Przypuszczaliśmy, że jest to szewc, więc i Oswald udał się z Dickiem, gdyż zdarł obcasy i chciał je dać do naprawy.
Nie był to szewc, lecz obcy staruszek, siwy i zgarbiony.
Poprosiliśmy go do gabinetu ojca i usadowiliśmy w fotelu przy kominku.
— Czy mogę was prosić, ażebyście zamknęli drzwi?