Lecz Oswald był stanowczy. Wiedział, że skoro pan zapłacił za wszystkie pokoje, to nam nie wolno z nich korzystać.

— Przecież nie będzie spał w kuchni — rzekła Dora — więc może my spalibyśmy w kuchni?

Pomysł ten nie podobał się żadnemu z nas.

Wtedy Ala powiedziała:

— Słuchajcie! Możemy nocować w młynie. Jest tam cała masa siatek, które rybacy suszą. Zrobimy sobie prawdziwe legowisko, takie, jakie mają Indianie. Położymy się spać po odejściu pani Bil i wstaniemy przed jej przyjściem.

Pomysł był wspaniały. Jedynie Dora obawiała się, że zmarzniemy.

Pobiegliśmy natychmiast do młyna, ażeby sobie przygotować nocne posłanie.

W młynie są trzy piętra, na pierwszym jest mnóstwo sieci, na drugim — pełno kamieni młyńskich, na trzecim — sznury i pasy.

Postanowiliśmy, że dziewczęta będą spać na pierwszym piętrze, a my rozepniemy sieci na drugim piętrze.

Przenieśliśmy cichaczem naszą pościel do młyna i wróciliśmy do domu.