Więc stawił dzień muzyki, i przegrał — do znaku!
Nim tedy Febus z nieba wóz ściągnie ognisty,
Po piętach oto depcą mi teorbanisty
I cokolwiek uczynię, melodią mi wtórzą...
Z rana mnie to bawiło, lecz teraz — mniej dużo.
do Teorbanistów
Hola! Ruszajcie zagrać ode mnie pawanę280
Montfleury’emu!
Paziowie odchodzą w głąb.
Do Ochmistrzyni