Grzbiet szarańczy, o cynglach ze stali, dosiadłszy,
Strzał po strzale z saletry dając, użyć jazdy
Po tych błękitnych błoniach, gdzie pasą się gwiazdy.
DE GUICHE
idzie za nim, nie spostrzegając się i licząc na palcach
To trzy...
CYRANO
I z dymem mogę, co rwie się do góry,
Zamknąwszy go w glob339 mocny, zerwać się pod chmury!