Do mego kochanka i — pana!

Podniósłbyś mnie, wiem o tym, gdybym na kolana

Padła tu! Więc ma dusza przed tobą uklęka

(I tej podnieść nie zdoła odtąd twoja ręka)

I błaga przebaczenia (A właśnie w tej chwili

Przebaczyć musisz! Nużby w bitwie mnie zabili!),

Żem cię zrazu, jak motyl lecący w ogrody,

Znieważyła — kochając dla samej urody!

CHRYSTIAN

Ach, Roksano!