KSIĄŻĘ

zatrzymując się, kiedy ona uchodzi po stopniach

Ja mu skrycie

Zazdroszczę. Widzisz, komu zbyt uda się życie,

Ten ma — nie uczyniwszy, broń Boże, nic złego! —

Tysiące małych wstrętów do siebie samego,

Z których żaden sumienia wprawdzie nie obciąża,

Ale każdy zawadza. I tak płaszcz książęcy,

Gdy po szczeblach wielkości w górę się podąża,

Z szelestem suchych złudzeń wlecze zgryzot więcej,