— Taki stary robotnik wędrowny? — zapytał.
— Robotnik — odrzekł chłopiec jeszcze bardziej zalęknionym głosem — ale nie bardzo stary... Wędrowny robotnik... Tak.
— Kiedy przyszedł do szpitala?
Chłopiec rzucił okiem na list.
— Z pięć dni temu będzie.
Dozorca stał chwilę drapiąc się w głowę, po czym jakby nagle przypomniawszy coś sobie:
— Aha! — rzekł. — Już wiem! Czwarta sala, łóżko w rogu.
— A czy bardzo chory?... Jak się ma? — zapytał trwożliwie chłopczyna.
Dozorca spojrzał na niego i nie odpowiedziawszy na pytanie rzekł:
— Pójdź ze mną!