— Nigdy! Przenigdy! — odrzekłem.
I rozstaliśmy się uradowani, szczęśliwi.
Ale kiedym wrócił do domu i opowiedział ojcu wszystko, jak było, myśląc, że mu tym przyjemność sprawię, ojciec się zachmurzył i rzekł:
— Nie on, ale tyś był powinien pierwszy rękę do zgody podać, boś ty zawinił!
A po chwili:
— Nie powinieneś się był ośmielić podnieść linii na kolegę lepszego od ciebie, na syna żołnierza!
I rozgniewany wyrwał mi linię z ręki, złamał ją na dwoje i cisnął o ścianę.
Moja siostra
24. piątek
... Czemu ty, Henryku, już i tak rozgniewawszy ojca swoim złym postępkiem względem Corettiego, i mnie jeszcze dokuczyć chciałeś?