— On nie może... — mówiła do dyrektora.
Ale Nelli był strasznie zmartwiony, że go mają wyłączyć z tych ćwiczeń, że jeszcze to jedno upokorzenie będzie miał...
— Zobaczysz, mamo — prosił prawie ze łzami — zobaczysz, że potrafię wszystko jak i drudzy!
Matka popatrzyła się na niego z wyrazem smutku i przywiązania, potem zawahała się i rzekła:
— Obawiam się, że jego koledzy...
Chciała pewno powiedzieć: „Boję się, że go wyśmieją”... — Ale nie skończyła.
Nelli przerwał:
— Niech tam, mamo! Co mi szkodzi! Zresztą jest Garrone. Jak on się nie śmieje ze mnie, to mi dość.
Więc go do nas puścili.
Nauczyciel, ten z blizną na szyi, co to pod Garibaldim służył, zaprowadził nas zaraz do słupów, które są bardzo wysokie i trzeba wleźć na sam czubek, i stanąć prosto na poprzecznej belce u góry.