— A! Dziesiątka z pochwałą!

— Dziewiątka za lekcje?...

I niepokoją się, i radują, i rozpytują nauczycieli, i rozprawiają o programach, o egzaminach. Ach, dziecko, jakie to wszystko piękne, jakie wielkie — i jaka w tym ogromna obietnica dla przyszłości świata.

Twój ojciec.

Głuchoniema

28. niedziela

Nie mógł mi się lepiej maj skończyć jak dzisiejszym rankiem! Słyszymy — dzwoni ktoś. Biegniemy wszyscy. Otwieramy, a tu mój ojciec tonem największego zdziwienia:

— Wy tutaj, Grzegorzu?...

Bo to właśnie był Grzegorz, nasz dawny ogrodnik z Chieri, którego rodzina mieszka w Kordowie i który tylko co przybył z Genui, dokąd przedtem przypłynął na okręcie z Grecji, po trzech latach pracy przy kolei żelaznej. Dźwigał duży tłumok, postarzał się, ale zawsze czerwony na twarzy i wesół.

Chciał mój ojciec, żeby do pokoju wszedł, ale Grzegorz się wymówił; poważniejąc spytał prędko: