Elegia
— Umarło mi cudne miasto —
cudne miasto moje;
spowiłem je w smutek,
jak w żałobne zawoje1.
— Gdzież te wiry kołujące, tęczowe,
tak niedawno wieńczące mą głowę
w jasnych salach w godzinie upojeń?
Cóż te ulice urzekło?
czemuż z nich życie uciekło,