Byłoby dobrze gdyby został,
ślad byłby wyraźny, a tak z pamięci
wyłaniała się strużka potu,
kamień, co przeleciał przez rynnę
z wielkim rumorem, i pranie łopoczące
jak flagi przy państwowym święcie.
Szum wody, już później w nocy,
myśl o kukiełkach i kukurydzy,
wszystko namalowane na tekturze,
pornograficzny komiks pod powieką.